Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Michaś podwajał swoje wysiłki w zdobywaniu lepszych ocen, ale skutek był opłakany. Chłopiec otrzymał list od matki, w którym pisała: Bóg Cię obdarzył, Michasiu, niezwykłymi zdolnościami. Ufam więc, że nie zawiedziesz nadziei, jakie w Tobie złożyłam, i że staniesz się krajowi i mnie pociechą. Tego typu listy zwiększały tylko w chłopcu poczucie winy. Pytał się swojego nauczyciela, co może poradzić na te niepowodzenia. Wawrzynkiewicz przyznawał mu rację, że niewiele może poradzić na swój brak zdolności do języków i na to, że nie mówi z niemieckim akcentem.

Na cenzurze, którą otrzymał na Wszystkich Świętych Michaś miał mierne z trzech najważniejszych przedmiotów. Chłopiec uprosił nauczyciela, żeby nie wysyłał jej matce, która nie wiedziała, że na Wszystkich Świętych wystawia się oceny. Podopieczny i jego nauczyciel łudzili się, że do Bożego Narodzenia uda mu się poprawić stopnie. Początkowo wydawało się, że sytuacja się zmienia: Michaś dostał trzy oceny celujące. Jedną z celujących dostał z łaciny, ponieważ jako jedyny w klasie znał odpowiedź na zadane przez nauczyciela pytanie. Szczęśliwy chłopiec chwalił się swoim sukcesem w liście napisanym do matki.

Dobra passa Michasia skończyła się bardzo szybko. Zły akcent chłopca i brak czasu, żeby poświęcić każdemu przedmiotowi tyle czasu, ile potrzebowała na przyswojenie wiedzy zmęczona pamięć chłopca, przyczyniły się do jego niepowodzeń. Do puli nieszczęść doszło także i to, że zarówno Michaś, jak i prymus Owicki zapomnieli o zadaniu domowym. To, co uszło na sucho prymusowi, stało się przyczyną nagany dla Michasia. Nauczyciele uważali, że leniwy chłopiec celowo nie powiedział nauczycielowi o pracy domowej. Tego dnia wieczorem chłopiec siedział w kącie z głową w rękach i mówił: Boli! Boli! Boli! Na domiar nieszczęścia Michaś otrzymał list od matki, która chwaliła go za otrzymanie tamtych celujących. Chłopiec mówił z ironią: O, sprawię mamie ładną pociechę!


Następnego dnia, kiedy chłopiec wkładał ciężki tornister, zachwiał się i o mało nie upadł. Wawrzynkiewicz nie chciał puścić go do szkoły, ale chłopiec powiedział, że nic mu nie jest i poprosił tylko, żeby odprowadził go do szkoły. Tego dnia wrócił ze szkoły z kolejnym miernym, który dostał za lekcję, która umiał. Owicki powiedział, że Michaś zaląkł się i nie mógł wydusić z siebie słowa. W szkole utwierdziła się opinia o nim jako o chłopcu przesiąkniętym wstecznymi zasadami i instynktami, tępym i leniwym.

Chłopiec ostatecznie stracił wiarę we własne siły. Michaś dostawał listy także od księdza Maszyńskiego z Zalesina, człowieka przychylnego mu, który jednak kończył każdy list słowami przypominającymi mu, że nie tylko radość, ale i zdrowie matki zależą od jego postępów w nauce. Chłopiec pamiętał o tym, aż za dobrze. Często wołał przez sen matkę tak, jakby prosił ją o przebaczenie.

Ponieważ zbliżało się Boże Narodzenie, a stopnie chłopca nie poprawiał się, Wawrzynkiewicz napisał list do pani Marii, w którym poinformował ją, że najprawdopodobniej trzeba będzie odebrać Michasia ze szkoły po świętach i zatroszczyć się przede wszystkim o jego zdrowie. Nie mówił na razie nic o tych planach chłopcu, żeby unikać jakiegokolwiek wzruszenia u osłabionego dziecka. Powtarzał mu tylko, że niezależnie od wszystkiego, jego matka wie, jak bardzo się stara. Słowa nauczyciela i oczekiwanie na spotkanie z matką, siostrą Lolą i księdzem Maszyńskim poprawiało jego samopoczucie.

Niestety los szykował dla Michasia kolejny cios. W szkole zarządzono, że dla większej wprawy w języku wykładowym, uczniowie maja rozmawiać ze sobą po niemiecku. Michaś raz się zapomniał i zwrócił się do kolegi po polsku. Został uznany za ucznia demoralizującego innych i dostał publiczną naganę. To zdarzenie załamało chłopca. Ciągle wyglądał tak, jakby powstrzymywał się od płaczu. Stał się dziwnie spokojny, jego głos był teraz powolny, a sam chłopiec ze ślepym posłuszeństwem wypełniał wszystkie polecenia, np. nie mówił, że nie ma czasu, kiedy nauczyciel brał go na spacer. Wawrzynkiewicz wiedział, że zachowanie chłopca nie jest zobojętnieniem, ale bolesną, egzaltowaną rezygnacją. Michaś odrabiał lekcje w sposób mechaniczny. Pewnego dnia na pytanie nauczyciela, czy zrobił już wszystkie lekcje, powiedział powolnym głosem, iż sądzi, że to się na nic nie zdało.

Nauczyciel coraz bardziej martwił się o zdrowie chłopca, który stał się prawie przezroczysty i bardzo wypiękniał. Przypominał piękny kwiat, który za chwilę zwiędnie. Nie miał już siły dźwigać książek, więc Wawrzynkiewicz wkładał tylko niektóre, a resztę zanosił mu do szkoły, bo codziennie odprowadzał chłopca.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Pani Bovary”
2  Emancypacja kobiet
3  Kalendarium polskiego pozytywizmu



Streszczenia książek
Tagi: