Spór „młodych” i „starych”
Spór „młodych" i „starych" to jedno z najgłośniejszych wydarzeń dziennikarskich lat siedemdziesiątych XIX wieku – starcie dwóch światopoglądów na łamach warszawskiej prasy. Po jednej stronie stali zwolennicy szlacheckiej tradycji i zachowawczego porządku, po drugiej – młodzi pozytywiści skupieni wokół „Przeglądu Tygodniowego", żądający zerwania z przeszłością i postawienia na naukę, pracę i postęp. Twarzą tego pokolenia stał się Aleksander Świętochowski, którego manifest My i wy z 1871 roku zapalił medialny lont.
Spis treści
Dwa obozy, dwie prasy
Ideologiczna dyskusja, którą badacze Tadeusz Bujnicki i Henryk Markiewicz zaliczają do najgłośniejszych wydarzeń dziennikarskich dekady, dotyczyła przede wszystkim stosunku do tradycji, religii i nauki, rozbieżnej oceny klas społecznych oraz funkcji literatury i sztuki.
„Starzy" – zwolennicy szlacheckiego porządku, tradycji „białych dworków" i poddaństwa chłopów – skupiali się głównie wokół „Biblioteki Warszawskiej", „Tygodnika Ilustrowanego" i konserwatywnej prasy galicyjskiej („Czas"). Reprezentowali niechętny wszelkim nowinkom, tradycjonalistyczny światopogląd.
„Młodzi" natomiast wyznawali demokratyczny światopogląd mieszczańskiSystem wartości oparty na pracy, przedsiębiorczości, nauce i racjonalizmie – w opozycji do arystokratyczno-szlacheckiego etosu urodzenia i przywileju., krytykowali zachowawczy obóz i potępiali wady narodowe, które – ich zdaniem – doprowadziły do rozbiorów, a potem do klęski powstań: listopadowego i styczniowego. Główną trybunę stanowił dla nich tygodnik społeczno-kulturalny „Przegląd Tygodniowy" (1866–1904), pisywali też w tygodnikach „Niwa" oraz „Prawda".
Świętochowski i manifest „My i wy"
Twarzą „młodych" był przede wszystkim Aleksander Świętochowski – „mistrz polemicznych tekstów", autor manifestu programowego My i wy z 1871 roku. Postulował zerwanie z kurczowym trzymaniem się przeżytków szlachectczyzny, tradycyjnego sposobu życia i gospodarowania, a w zamian propagował racjonalizmPogląd filozoficzny głoszący, że wiedza i prawda opierają się przede wszystkim na rozumie i nauce, nie na tradycji ani wierze., materializmKierunek filozoficzny uznający materię za jedyną rzeczywistość; w kontekście pozytywizmu – priorytet dla nauki, faktów i mierzalnego postępu nad metafizyką. oraz idee Darwina, Comte'a, Milla i Spencera. Współpracowali z nim Piotr Chmielowski, Julian Ochorowicz, Józef Kotarbiński, Feliks Bogacki, Bolesław Prus oraz Adam Wiślicki – redaktor i wydawca „Przeglądu Tygodniowego".
W manifeście Świętochowski nie szczędził ideowych antagonistów. Pisał językiem ostrym, pełnym kontrastów:
„My jesteśmy młodzi, nieliczni, nierządzący się widokami materialnych korzyści, uwolnieni z obowiązku hołdowania pewnym stosunkom i znajomościom, wypowiadamy swoje przekonania otwarcie, nie lękamy się sądu i kontroli, pragniemy ją rozciągnąć na wszystkich, pragniemy pracy i nauki w społeczeństwie, pragniemy wywołać siły nowe, zużytkować istniejące, skierować uwagę przed, a nie poza siebie – oto nasze wady. Wy jesteście starzy, liczni, krępowani między sobą tysiącem niewidzialnych nici, skradacie się ze swoimi zasadami nieśmiało, żądacie w literaturze spokoju, nieruchomości, każecie wszystkim patrzeć w przeszłość, szanować nawet jej błędy, chcecie, ażeby was, tak jak senatorów rzymskich, była zawsze jedna tylko liczba, ażeby was nikt nie sądził, nikt o nic nie upominał – oto wasza zasługa. Czy idąc tak odmiennymi drogami, możemy się spotkać kiedykolwiek i uszanować wzajemnie swoje cele? Nigdy! Wiemy to – między naszymi obozami popalone mosty, pozrywane groble." - Aleksander Świętochowski, My i wy, „Przegląd Tygodniowy" 1871
Program pozytywistów
„Młodzi" uważali, że narody pozbawione niepodległości powinny skupić się na edukacji dzieci i młodzieży, rozwijać ich umiejętności i pogłębiać wiedzę. Przykładali też dużą wagę do pracy nad całą cywilizacją – przez co rozumieli walkę o postęp techniczny, badania przyrodnicze i fundusze na naukę.
Pozytywiści propagowali zorganizowanie kampanii przeciw „starym przesądom". Ich przeciwnicy tego nie zamierzali znosić. Jak opisuje to badacz prasy: „Starzy rewanżowali się »młodym« na różne sposoby. Nie mogli w warunkach cenzury rosyjskiej oskarżyć ich w prasie o rezygnację z idei niepodległości, ale chętnie widzieli w nich burzycieli tradycyjnej moralności, wręcz nihilistów moralnych, trywialnych materialistów" (J. Osica, Prasa, radio i telewizja w Polsce. Zarys dziejów, Warszawa 2001, s. 43).
Artykuł My i wy okazał się dla „Przeglądu Tygodniowego" znakomitą reklamą. W 1868 roku pismo ukazywało się w nakładzie zaledwie 600 egzemplarzy; w 1872 – już 3000. Skandal sprzedaje się zawsze dobrze.
Skandal, kalosze i rysunek złodziejaszka
Różnice poglądów szybko wciągnęły szersze kręgi, a atmosfera polemik nabrała cech sensacji. Głośno komentowany był na przykład rysunek młodego złodziejaszka podpisany „mały pozytywista", opublikowany w piśmie „Kolce". „Starzy" przy każdej okazji podkreślali złą reputację i młody wiek publicystów „Przeglądu Tygodniowego" – opowiadali anegdotki o skradzionych kaloszach zostawionych w przedpokoju, mimo iż „nie było tam żadnego pozytywisty".
Koniec sporu
Konflikt zakończył się dość szybko. Swój udział miała w tym cenzura, która zaczęła traktować prasowy organ „młodych" bardziej surowo i – jak pisze Osica – „ograniczyła atrakcyjność jego drapieżnej dotąd publicystyki". Czas okazał się nieubłagany: nie zatrzymał procesu starzenia się „młodych", którzy w ostatnich dwudziestu latach XIX wieku sami trochę wyrośli ze swoich radykalnych pozycji.
Spór dotyczący przyszłości nieistniejącej formalnie Polski trwał zaledwie kilka dekad, odegrał jednak ważną rolę w precyzowaniu stanowisk ideowych, doskonaleniu form dziennikarskich i kształtowaniu sposobów porozumiewania się z czytelnikiem.