Motyw miasta w Zbrodni i karze
Petersburg w powieści Fiodora Dostojewskiego to nie tylko tło wydarzeń, ale pełnoprawny, mroczny bohater wpływający na psychikę postaci. Przestrzeń miasta osacza Raskolnikowa brudem, upałem i wszechobecną nędzą, popychając go w stronę obłędu i zbrodni. Analiza topografii carskiej stolicy pozwala zrozumieć upadek moralny społeczeństwa oraz tragiczne losy jednostek zepchniętych na margines.
Spis treści
Duszna klatka letniego Petersburga
Rzeczywistość w Zbrodni i karze ukazuje się w ponurych epizodach rozgrywających się na ulicach stolicy Imperium Rosyjskiego. Dostojewski obnaża zepsucie PetersburgaStolica Rosji w latach 1712–1918, symbol carskiej władzy, biurokracji i głębokich nierówności społecznych., pokazując nędzę, głód, pijaństwo i chciwość. Sam autor w okresie najintensywniejszych prac nad książką pisał w listach, że smutny, odstręczający i smrodliwy letni Petersburg idealnie pasuje do jego nastroju.
Losy głównego bohatera są nierozerwalnie związane z przestrzenią, w której żyje. Przytłaczająca atmosfera i koszmarne warunki bytowe w decydujący sposób wpływają na psychikę RaskolnikowaGłówny bohater powieści, były student prawa, który z nędzy i pychy decyduje się na morderstwo lichwiarki.. Powieść otwiera scena, która od razu narzuca czytelnikowi klaustrofobiczny klimat:
Na początku lipca, w dzień nadzwyczajnie upalny, przed wieczorem wyszedł na miasto ze swego nędznego, sublokatorskiego pokoiku, odnajmowanego przy uliczce S-kiej, pewien młody człowiek i wolnym krokiem, jakby niezdecydowanie, skierował się w stronę mostu K-go.
Upał staje się fizycznym ciężarem. Zaduch, kurz, wszechobecne rusztowania i specyficzny smród działają deprymująco na nadszarpnięte nerwy młodzieńca. Odór buchający z licznych szynków i pijani przechodnie dopełniają ohydnego wyrazu dzielnicy. W tym miejscu żadnym strojem nie można było nikogo zadziwić, a pstrokacizna tłumu składała się z najbiedniejszych rzemieślników i wyrzutków.
Dostojewski opisał topografię Petersburga z dokumentalną dokładnością. Inicjały ulic i mostów (np. uliczka S-ka to Stoliarnyj Pierieułok, a most K-gi to Most Kokuszkin) pozwalały ówczesnym czytelnikom precyzyjnie odtworzyć trasę Raskolnikowa. Dziś w Petersburgu organizowane są wycieczki śladami bohaterów powieści.
Ulice pełne ludzkich tragedii
Oprócz wnikliwych portretów psychologicznych, pisarz szczegółowo szkicuje wygląd zwyczajnych ulic. Akcja nieustannie przenosi się z ciasnych, przypominających trumny pokojów na ludne place. To właśnie w otwartej przestrzeni miasta rozgrywają się najbardziej dramatyczne sceny.
Na ulicy Sonia MarmieładowCórka pijaka, która zmuszona skrajną nędzą rodziny, zostaje prostytutką (otrzymuje tzw. żółty bilet). sprzedaje swoje ciało, by utrzymać macochę i rodzeństwo. Pod kołami powozu na bruku ginie jej ojciec. Na bulwarze przed wieżą strażacką strzela do siebie SwidrygajłowZdemoralizowany ziemianin, dręczyciel siostry Raskolnikowa, uosobienie cynizmu i wewnętrznej pustki.. Wreszcie to na placu SiennymGłówne targowisko Petersburga, miejsce spotkań najbiedoty, drobnych handlarzy i marginesu społecznego. Raskolnikow pada na kolana, całuje brudną ziemię i próbuje dokonać publicznej spowiedzi.
Wielopiętrowe kamienice czynszowe, wąskie zaułki, zakurzone skwery i garbate mosty tworzą tło dla wewnętrznych zmagań mordercy. Carska stolica wsysa bohaterów w swoje piwiarnie, cyrkuły i tanie hotele. Nad życiem pełnym gruźlicy, chorób wenerycznych i szaleństwa wznosi się surowy kontur majestatycznej architektury. Ten kontrast obnaża bezduszność wielkiego miasta.
Mgła, brud i samobójstwo – perspektywa Swidrygajłowa
Zepsucie Petersburga dostrzegają także inni bohaterowie. Swidrygajłow trafnie diagnozuje stan miejskiego społeczeństwa, zauważając, że lud się rozpija, a wykształcona młodzież marnuje się w nierealnych mrzonkach i wyrodnieje w teoriach. Wszyscy wokół oddają się rozpuście lub bezwzględnej pogoni za pieniądzem.
Ostatnie chwile życia Swidrygajłowa to mistrzowskie studium miejskiej melancholii. Przed samobójstwem bohater błąka się po mieście spowitym gęstą, mleczną mgłą. Idzie po śliskim, drewnianym bruku w stronę Małej NewyJedno z ramion ujściowych rzeki Newy w Petersburgu, oddzielające Wyspę Piotrowską od Wyspy Wasylewskiej..
Prospekt, którym szedł, był pusty, ani jednego przechodnia, ani jednej dorożki. Jaskrawożółte, drewniane domki z zamkniętymi okiennicami miały wygląd ponury i niechlujny. Chłód i wilgoć przenikały go do szpiku kości, miał dreszcze. [...] Brudny, zziębnięty psiak z podkulonym ogonem przebiegł mu drogę. Jakiś człowiek w szyneluDługi, gruby płaszcz wojskowy lub urzędniczy, charakterystyczny element ubioru w carskiej Rosji., śmiertelnie pijany, leżał twarzą w dół w poprzek chodnika.
Mężczyzna dociera pod wielki gmach z wieżą strażacką. Spotyka tam zaspana strażnika w mosiężnym hełmie. W tej przygnębiającej, beznadziejnej scenerii, przesiąkniętej chłodem i brudem, Swidrygajłow pociąga za spust. Petersburg ostatecznie pochłania kolejną ofiarę, udowadniając, że w jego murach nie ma miejsca na odkupienie bez drastycznego wstrząsu.