O „Ludziach bezdomnych” napisali
Wydanie powieści Stefana Żeromskiego na przełomie XIX i XX wieku wywołało wstrząs w polskim społeczeństwie, stając się manifestem ówczesnego młodego pokolenia. Krytycy literaccy i działacze społeczni reagowali na dzieło skrajnymi emocjami, od bezgranicznego zachwytu po surowe potępienie formy artystycznej. Zgromadzone wypowiedzi znanych publicystów i pisarzy pokazują, jak ogromny wpływ na kształtowanie postaw niepodległościowych oraz wrażliwości społecznej miała historia Tomasza Judyma.
Spis treści
Książka-czyn. Społeczny i polityczny wstrząs
Premiera powieści otwierającej XX wiek wywołała burzę. Żeromski zyskał miano duchowego wodza pokolenia, a jego dzieło szybko okrzyknięto książką-czynem. Młodzi ludzie odnaleźli w niej własne rozterki, patriotyczne uniesienia i brutalną prawdę o przemilczanych problemach społecznych. Powieść bezlitośnie obnażała nędzę proletariatuKlasa robotnicza, najemni pracownicy fizyczni, którzy w epoce kapitalizmu utrzymywali się wyłącznie ze sprzedaży swojej pracy. i znieczulicę elit. Żeromski wprowadził do literatury nowego bohatera – człowieka o niezwykle wyostrzonym zmyśle etycznym, gotowego na najwyższe poświęcenie.
Młodopolska krytyka natychmiast dostrzegła nowatorstwo formy. Zwracano uwagę na technikę nastrojowo-symbolicznąSposób budowania narracji typowy dla Młodej Polski, oparty na ewokowaniu emocji, liryzmie i wieloznacznych symbolach (np. rozdarta sosna). oraz luźną kompozycję. Autora nazywano wieszczem narodowymPoeta-prorok, duchowy przewodnik narodu, przewidujący przyszłość i wyrażający zbiorowe uczucia. W Polsce tytuł ten przypisywano głównie twórcom romantycznym. i kontynuatorem idei wielkiego romantyzmuEpoka literacka (w Polsce 1822-1863) kładąca nacisk na uczucie, indywidualizm, bunt i walkę narodowowyzwoleńczą.. Dzieło dosłownie przerywało sen niewoli, zmuszając czytelników do podejmowania radykalnych decyzji życiowych.
Literackie nowatorstwo w oczach krytyków
Piotr Chmielowski, wybitny historyk literatury, dostrzegał potężny ładunek emocjonalny utworu, choć zauważał też skrajne reakcje odbiorców:
[...] jest to utwór napisany z nerwowym rozmachem, z siłą uczucia ogromną, stylem jędrnym, a giętkim jak stal wyborowa. Wywołał też wrażenie potężne, objawiające się zarówno w uwielbieniach, jak i potępieniach bezgranicznych.
Nie brakowało głosów surowej krytyki. Stanisław Pieńkowski atakował nowatorską, synkretycznąŁączenie w jednym utworze różnych, często pozornie niepasujących do siebie gatunków, stylów lub konwencji literackich. formę powieści:
Fotograficzny sposób ujęcia, brak perspektywy, luźna budowa powieści, niedołęzny, zachwaszczony żargonowymi zwrotami język, niemoc w tworzeniu nastrojów [...] brak jakiejkolwiek syntezy, a nade wszystko wszechobecna tendencja, która dobra jest w książce społecznej, ekonomicznej lub doktorskiej, ale nie w sztuce – wszystko to sprawia, że nawet z punktu widzenia tej literatury zwyrodnienia „Ludzie bezdomni” są najsłabszym, najbardziej drewnianym utworem Żeromskiego.
Zarzuty Pieńkowskiego o „luźną budowę” i „brak perspektywy” wynikały z faktu, że Żeromski celowo odrzucił model klasycznej powieści realistycznej. Zamiast spójnej, chronologicznej fabuły zastosował luźno powiązane epizody, fragmenty pamiętnika i impresjonistyczne opisy, co dla konserwatywnych krytyków było nie do przyjęcia.
Ewangelia socjalistów i konspiratorów
Dla działaczy niepodległościowych i społecznych książka miała wymiar niemal religijny. Stanisław Posner, związany z PPSPolska lewicowa partia polityczna założona w 1892 roku, łącząca postulaty obrony praw robotników z dążeniem do odzyskania niepodległości., wspominał:
Dzisiejsze pokolenie nie rozumie, nie może zrozumieć wrażenia, które uczyniła ta powieść. Nie była to tylko piękna, wspaniała książka. Była to ewangelia – dosłownie „Zwiastowanie Dobrej Nowiny”! Był to Czyn! Każdy pepesowiec widział w tej książce obraz swojego życia i swojego Marzenia, „złocistą od miesiąca” drogę prowadzącą poprzez moczary ówczesnego życia zbiorowego! Nie czytaliśmy jej tylko, wchłanialiśmy ją, jak pielgrzym wodę źródlaną wchłania, znużony długą wędrówką.
Podobne odczucia towarzyszyły Konstantemu Krzeczkowskiemu. Zwracał on uwagę na fascynację wątkami konspiracyjnymi wśród młodzieży, dla której powieść stała się swoistą epopejąRozbudowany utwór epicki ukazujący losy narodu lub grupy społecznej w przełomowym momencie historycznym.:
„Ludzie bezdomni” była to książka, która sprawiła, zwłaszcza na młodzieży, wrażenie największej epopei świata. Książkę czytano po wielokroć, pochłaniano ją, podziwiano walory estetyczne i społeczne, a zwłaszcza wielki i tajemniczy świat konspiracji. [...] Chciałbym dodać, że „Ludzi” garstka nas (około 30) dostała w więzieniu, gdzie siedzieliśmy w zbiorowej celi. Książka była rozrywana i czytana głośno przy największym wzruszeniu. [...] Doktryna nie była przez wszystkich ściśle ujmowana, brano ją w całości za światopogląd socjalizmu, subtelności odcieni nie odróżniano.
Osobiste identyfikacje i spowiedź pokolenia
Dzieło Żeromskiego miało też wymiar bardzo osobisty. Działaczka oświatowa Stefania Sempołowska odnalazła na kartach powieści realne postaci ze swojego życia:
Książki te odtwarzały duszę i uczucia społeczeństwa, młodzieży ówczesnej walczącej o prawa do życia szerokiego i swobodnego. [...] W książce tej ja znalazłam jeszcze coś wyłącznie dla siebie. Jest w niej opis szkoły, nauczycielek, które gorącą pracę niosły młodzieży w ofierze. To nie szkoła wymyślona przez autora – to opis mojej szkoły, szkoły, w której się uczyłam, w której się wychowałam. Jest tam obraz przełożonej, maleńkiej, pełnej słodyczy i dobroci staruszki, to obraz ukochanej przeze mnie przełożonej Jadwigi Papi.
Adam Grzymała-Siedlecki podsumował odbiór powieści jako zbiorową spowiedź całego pokolenia:
Nie bez wzruszenia bierzemy do ręki tę powieść my wszyscy, którzyśmy ją czytali za dni młodości. To była dla nas nie tylko powieść, to była jedna ze spowiedzi pokolenia. Ileż naszych własnych uczuć, ile nie ujętych słowami przyszeptów wpadało przy czytaniu w karty tego utworu.
Odrodzenie romantyzmu i artystyczny szok
Tadeusz Boy-Żeleński dostrzegł w postawie Tomasza Judyma odrodzenie romantycznych mitów, przeniesionych w realia przełomu wieków. Wskazał na zjawisko wallenrodyzmuPostawa bohatera, który dla wyższego celu (np. ratowania ojczyzny) rezygnuje ze szczęścia osobistego i ucieka się do podstępu lub zdrady. Pojęcie pochodzi od tytułowego bohatera poematu Mickiewicza.:
Pamiętam ten dreszcz, który przebiegł młodych, gdy pojawili się „Ludzie bezdomni”. Ten wallenrodyzm, który „szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie”, ten sam, który w dziele Mickiewicza, obkuwanym, komentowanym przez zapleśniałych belfrów, dawno stał się martwą literą, tu nagle powstał żywy, spęczniały krwią serdeczną. Można rzec, że rozstanie Judyma z Joasią sprowadziło cały polski romantyzm między codziennych ludzi, uczyniło go każdemu dotykalnym…
Dla przyszłej autorki „Nocy i dni”, Marii Dąbrowskiej, lektura Żeromskiego była wstrząsem zarówno ideowym, jak i artystycznym. Jej relacja doskonale oddaje siłę oddziaływania młodopolskiego impresjonizmuKierunek w sztuce i literaturze dążący do utrwalenia ulotnych, subiektywnych wrażeń zmysłowych i nastrojów chwili.:
Rzucam się na tę powieść, chłonę ją. [...] Wszystko wywołuje we mnie wstrząs duchowy. Nie tylko zagadnienie krzywdy społecznej, przenikające takim krzykiem świętego gniewu i rozpaczy [...] Lecz wyraz artystyczny Żeromskiego był tak odmienny! Po raz pierwszy moja wrażliwość artystyczna spotkała się z czymś, co tchnęło na nią odurzającym żarem, blaskiem i dźwiękiem – tak obcymi spokojnemu, chłodnemu nurtowi znanych mi dotąd polskich prozaików.
W innym tekście Dąbrowska podkreślała, jak głęboko Żeromski przeniknął do świadomości ówczesnej inteligencjiWarstwa społeczna żyjąca z pracy umysłowej, wywodząca się w Polsce w dużej mierze ze zubożałej szlachty, czująca misję edukowania niższych warstw., kształtując jej język i postawy:
Apostrofę: „Młodości, wszystkiego dziedzicu…” wtłaczaliśmy w motta naszych odezw niepodległościowych [...] Ale nie tylko on był wtedy w nas – my też byliśmy w Nim. Wiedzieliśmy, że nie istnieje w nas ani jedno poruszenie duszy, którego Żeromski nie potrafiłby zamknąć w swoje samoistne słowo – i tak, nie znając nas – uwiecznił nas jednakże.
Cytowana przez Dąbrowską apostrofa „Młodości, wszystkiego dziedzicu…” to bezpośrednie nawiązanie do „Ody do młodości” Adama Mickiewicza. Żeromski celowo budował mosty między romantycznym zrywem a współczesną mu walką o sprawiedliwość społeczną, co idealnie trafiało w nastroje młodych czytelników.