Geneza „Mistrza i Małgorzaty”
Michaił Bułhakow pisał swoje najważniejsze dzieło przez ponad dekadę w warunkach stalinowskiego terroru, zmagając się z cenzurą i śmiertelną chorobą. Powieść ewoluowała od satyry na radziecką rzeczywistość do wielowymiarowej opowieści z wątkiem autobiograficznym, w którym autor zawarł własne lęki i miłość do trzeciej żony. Pełne wydanie książki ukazało się dopiero ponad ćwierć wieku po śmierci pisarza, stając się literacką sensacją.
Spis treści
Spalony manuskrypt i telefon od Stalina
Michaił Bułhakow rozpoczął pracę nad powieścią w 1928 roku. Dwa lata później, w marcu 1930 roku, własnoręcznie spalił pierwszą wersję brudnopisu. Pisarz dowiedział się o zakazie wystawiania swoich sztuk i panicznie bał się rewizji NKWDLudowy Komisariat Spraw Wewnętrznych, radziecka tajna policja polityczna odpowiedzialna za masowe represje.. W tym samym roku wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Józef Stalin osobiście zadzwonił do autora i pozwolił mu podjąć pracę reżysera w Moskiewskim Teatrze Artystycznym.
Praca nad tekstem ruszyła ponownie około 1931 roku. Powieść wielokrotnie zmieniała tytuły – autor rozważał między innymi Wielkiego Kanclerza, Szatana oraz Oto ja jestem. Początkowo tekst miał formę ostrej satyry, a główną osią wydarzeń były wyłącznie moskiewskie perypetie Wolanda. Postać Mistrza pojawiła się w brudnopisach dopiero w latach 1932–1934. Małgorzata dołączyła do fabuły jeszcze później.
Osobiste doświadczenia jako materiał literacki
Sytuacja życiowa Bułhakowa bezpośrednio ukształtowała ostateczny kształt dzieła. Pisarz funkcjonował z zakazem publikacji, był inwigilowany i całkowicie zależny od kaprysów władzy. W 1930 roku wysłał list do rządu radzieckiego, w którym wprost pisał o skazaniu na milczenie i emigrację wewnętrznąPostawa wycofania się z życia publicznego i politycznego w państwie totalitarnym, ucieczka w sferę prywatną.. Losy Mistrza, który tworzy nieakceptowaną powieść o Poncjuszu Piłacie i ostatecznie trafia do szpitala psychiatrycznego, to wierne odbicie tych doświadczeń.
Wątek miłosny również ma swoje źródło w biografii. Pierwowzorem Małgorzaty była trzecia żona pisarza, Jelena Siergiejewna Bułhakowa. Poznali się w 1929 roku. Jelena porzuciła dla niego wysoko postawionego męża wojskowego. Jej gotowość do największych poświęceń dla ukochanego znalazła dosłowne odzwierciedlenie w pakcie, jaki literacka Małgorzata zawiera z diabłem.
Bułhakow wplótł w powieść wiele autentycznych miejsc z Moskwy lat 30. Słynny dom Gribojedowa to w rzeczywistości Dom Hercena, w którym mieściła się organizacja zrzeszająca lojalnych wobec władzy literatów. Pisarz bezlitośnie obnażył ich konformizm i pogoń za przywilejami.
Śmiertelna choroba i wyścig z czasem
Od 1939 roku stan zdrowia Bułhakowa drastycznie się pogarszał. Pisarz tracił wzrok z powodu dziedzicznej nefrosklerozyStwardnienie nerek, przewlekła i nieuleczalna w tamtych czasach choroba, na którą zmarł również ojciec pisarza.. Wiedział, że umiera. Ostatnie fragmenty i poprawki dyktował żonie, która skrupulatnie zapisywała każde słowo. Ostatnią korektę naniósł na kilka tygodni przed śmiercią w marcu 1940 roku.
Powieść pozostała w kilku miejscach niedopracowana. Przez ponad dwie dekady Jelena Bułhakowa w tajemnicy strzegła manuskryptu. Przepisywała tekst na maszynie i czekała na polityczną odwilż. Bez jej determinacji dzieło najprawdopodobniej przepadłoby bezpowrotnie.
Droga do czytelnika za żelazną kurtyną
Świat poznał Mistrza i Małgorzatę z ogromnym opóźnieniem. Pierwszy raz powieść ukazała się w radzieckim miesięczniku literackim „Moskwa” w latach 1966–1967. Była to wersja mocno ocenzurowana, z której usunięto kilkadziesiąt fragmentów. Pełny tekst w języku rosyjskim wydało dopiero paryskie wydawnictwo YMCA-Press w 1967 roku. W Związku Radzieckim książka bez cięć ukazała się dopiero w czasach pierestrojkiProces przemian gospodarczych i politycznych w ZSRR w latach 80., który przyniósł m.in. złagodzenie cenzury..
Polscy czytelnicy otrzymali znakomity przekład Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego w 1969 roku. Publikacja z miejsca stała się wydarzeniem kulturalnym. Odbiorcy żyjący za żelazną kurtynąMetaforyczne określenie linii podziału Europy na blok wschodni (komunistyczny) i zachodni (demokratyczny) po II wojnie światowej. bez trudu odnajdywali w moskiewskich realiach lat 30. mechanizmy własnej, biurokratycznej rzeczywistości.
Autokomentarz i triumf literatury
Świadomość warunków, w jakich powstawała powieść, całkowicie zmienia jej odbiór. Słynna scena na Patriarszych Prudach, w której Woland uświadamia Berliozowi, że człowiek jest śmiertelny – i to nagle – nabiera mrocznego realizmu. Pisał to człowiek umierający, który nie miał już siły samodzielnie trzymać pióra.
Ironiczny humor i lekkość narracji kontrastują z koszmarem stalinowskiej Rosji. Bułhakow włożył w usta Wolanda słynne zdanie:
„Rękopisy nie płoną”
To ostateczny autokomentarz twórcy, który zniszczył swój brudnopis, ale ocalił ideę. Historia przyznała mu rację. System totalitarny upadł, a powieść przetrwała, stając się jednym z najważniejszych tekstów XX wieku.