Katastrofizm — przeczucie końca w poezji Żagarów
Katastrofizm to jeden z najważniejszych nurtów ideowych dwudziestolecia międzywojennego, wyrastający bezpośrednio z wojennej traumy i przeczucia kolejnej zagłady. Zjawisko to opierało się na przekonaniu o nieuchronnym upadku zachodniej cywilizacji, wyczerpaniu dawnych wartości oraz cykliczności procesów historycznych. W literaturze polskiej nastroje apokaliptyczne najpełniej wyrazili twórcy z grupy Żagary, Józef Czechowicz oraz Stanisław Ignacy Witkiewicz.
Spis treści
Trauma okopów i filozofia upadku
Młode pokolenie, które przetrwało koszmar pierwszej wojny światowej, cechowało się głębokim pesymizmem. Powrót do stanu rzeczy sprzed globalnego konfliktu okazał się całkowicie niemożliwy. Ludzie nie potrafili na nowo uwierzyć w dawne normy moralne i humanistyczne wartości, które skompromitowały się w błocie okopów. To zgorzknienie prowadziło bezpośrednio do tendencji katastroficznych. Poczucie nadciągającej, ostatecznej katastrofy było dla ówczesnych twórców niemal namacalne.
Filozoficzne fundamenty pod ten nurt położył niemiecki myśliciel Oswald Spengler. W 1918 roku opublikował on dzieło Zmierzch Zachodu. Książka z miejsca stała się głosem całego pokolenia oraz jednym z filarów teorii cyklu społecznegoKoncepcja zakładająca, że dzieje ludzkości nie są liniowym postępem, lecz powtarzającym się cyklem narodzin, rozwoju i upadku kultur..
-
1918Wydanie "Zmierzchu Zachodu"
Publikacja pierwszego tomu dzieła Oswalda Spenglera daje filozoficzne podstawy pod europejski katastrofizm.
-
1927"Pożegnanie jesieni"
Stanisław Ignacy Witkiewicz wydaje powieść przesyconą wizją upadku indywidualizmu i nadchodzącej niwelacji społecznej.
-
1931Powstanie grupy Żagary
Wileńscy poeci formują awangardową grupę literacką, której twórczość zdominuje tzw. katastrofizm wileński.
Cykliczność dziejów według Spenglera
Spengler wysnuł w swojej książce radykalną tezę o nadchodzącym końcu europejskiej dominacji. Jego zdaniem zachodnioeuropejska cywilizacja osiągnęła stadium schyłkowe i zbytnio zniszczyła pierwotną, żywą kulturę Starego Kontynentu. Filozof dostrzegał ogromne zagrożenie w dynamicznie rozwijających się społeczeństwach Azji i Ameryki. Przekonywał, że wkrótce pozbawią one Europejczyków wiodącej roli na świecie.
Los ginącego Rzymu powtarza się wielokrotnie.
Powyższym zdaniem Spengler obrazował ideę cyklicznego powrotu zjawisk historycznych. Według niego każda kultura przechodzi przez te same, nieuchronne fazy: od narodzin, przez rozkwit, aż po starość i ostateczną śmierć. Europa weszła właśnie w swoją fazę terminalną.
Oblicza katastrofizmu w literaturze polskiej
Przeczucie końca przybierało w literaturze dwudziestolecia międzywojennego różne formy. Twórcy nie opisywali jednej, konkretnej apokalipsy, lecz wielowymiarowy rozpad znanego im świata.
Lęk przed nową wojną i totalitaryzmamiSystem rządów dążący do całkowitej kontroli nad życiem obywateli, charakterystyczny dla faszyzmu, nazizmu i komunizmu.. Widoczny w wierszach Józefa Czechowicza, który przewidywał bombardowania miast i zagładę niewinnych ludzi.
Przekonanie o wyczerpaniu się kultury i upadku jednostki. Główny motyw twórczości S.I. Witkiewicza, najwyraźniej zarysowany w dramacie Szewcy.
Wizja zagłady obejmującej cały wszechświat, często oparta na motywach biblijnych. Charakterystyczna dla wczesnej poezji Czesława Miłosza.
Polscy wizjonerzy zagłady
Na rodzimym gruncie nastroje schyłkowe nasiliły się szczególnie w latach trzydziestych, gdy nad Europą zawisło widmo faszyzmu i komunizmu. W poezji ton nadawała wileńska grupa ŻagaryAwangardowa grupa literacka działająca w Wilnie w latach 1931–1934, do której należeli m.in. Czesław Miłosz i Jerzy Zagórski.. Młodzi poeci łączyli lewicowe sympatie z przerażającą wizją kosmicznej katastrofy, używając mrocznego, onirycznego języka.
Wiersz Żal Józefa Czechowicza to jeden z najbardziej wstrząsających przykładów poetyckiego jasnowidzenia. Poeta opisał w nim płonące miasto i śmierć od bomb na długo przed wybuchem II wojny światowej. Sam zginął we wrześniu 1939 roku pod gruzami lubelskiego zakładu fryzjerskiego, trafionego niemiecką bombą.
Zupełnie inny wymiar miał katastrofizm Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego). W swoich dramatach (Szewcy) i powieściach (Nienasycenie) nie bał się on fizycznej zagłady ludzkości. Przerażała go raczej perspektywa mechanizacji życia społecznego. Witkacy uważał, że nadchodzące systemy zniszczą religię, sztukę i filozofię, zamieniając ludzi w bezmyślne, szczęśliwe mrówki pozbawione wyższych uczuć metafizycznych.