Awangarda Lubelska (tzw. Druga Awangarda)
Awangarda Lubelska to ugrupowanie poetyckie zrzeszające twórców lat trzydziestych XX wieku, których połączyło miasto Lublin oraz wspólna, pesymistyczna wizja świata. Grupa odrzuciła rygorystyczne zasady konstrukcji wiersza na rzecz poetyki snu, podświadomości i muzyczności języka. Jej niekwestionowanym liderem i głównym teoretykiem był Józef Czechowicz, którego wyjazd do Warszawy w 1933 roku zakończył działalność formacji.
Spis treści
Geneza i krótka historia grupy
Awangarda Lubelska ukształtowała się na początku lat 30. XX wieku. Badacze literatury często podkreślają, że formacja ta przypominała raczej zżytą grupę przyjaciół niż sformalizowaną instytucję z twardym statutem. Poeci czerpali z tradycji istniejącej w Lublinie w latach 20. grupy Reflektor, ale szybko wypracowali własny, unikalny głos.
Żywot ugrupowania był krótki. Zakończył się naturalną śmiercią w 1933 roku, kiedy to Józef Czechowicz - filar i główny napęd intelektualny grupy - opuścił Lublin i przeniósł się do Warszawy. Bez swojego lidera środowisko uległo rozproszeniu.
Termin „Druga Awangarda” odnosi się do grup poetyckich debiutujących w latach 30. (obok lubelskiej była to m.in. wileńska grupa Żagary). Wyróżniał je radykalny zwrot nastroju. Optymizm i fascynację techniką z lat 20. zastąpił paraliżujący lęk przed nadciągającą wojną i upadkiem europejskiej kultury.
Przedstawiciele i działalność wydawnicza
Grupa była nieliczna. Jej najwybitniejszym i najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem pozostaje Józef Czechowicz. Obok niego trzon Awangardy Lubelskiej tworzyli Józef Łobodowski oraz Bronisław Ludwik Michalski.
Swoje wiersze, manifesty i artykuły poeci publikowali głównie w dziale literackim dziennika „Ziemia lubelska”, który ukazywał się na rynku już od 1906 roku. Ambicje grupy sięgały jednak dalej. Twórcy podjęli próbę stworzenia własnego, niezależnego miesięcznika literackiego. Starania te zakończyły się wydaniem zaledwie jednego numeru pisma pod wymownym tytułem „Barykady”.
Program poetycki - mrok, sny i muzyka
Twórczość lubelskich poetów stała w ostrej opozycji do głównych nurtów początku dwudziestolecia. Brakowało w niej witalności, biologicznej radości i afirmacji życia, którymi emanowali SkamandryciGrupa poetycka (m.in. Tuwim, Słonimski) z początku dwudziestolecia, głosząca witalizm i zachwyt codziennością.. Odrzucali również chłodną, matematyczną precyzję i rygor zwięzłości postulowane przez Tadeusza PeiperaTwórca Awangardy Krakowskiej, autor hasła „miasto, masa, maszyna” i koncepcji poezji jako rygorystycznej konstrukcji.. Zamiast tego czerpali pełnymi garściami z niemieckiego ekspresjonizmuKierunek w sztuce skupiony na wyrażaniu silnych, często skrajnych i mrocznych emocji oraz wewnętrznych przeżyć twórcy..
Dominujący nastrój czarnowidztwa. Wiersze przepełniał lęk przed nadchodzącą zagładą, śmiercią i nieuchronnym końcem znanej cywilizacji.
Poeci uważali, że prawdziwym tematem sztuki powinny być luźne skojarzenia, logika snu oraz ukryte stany ludzkiej psychiki.
Czechowicz postulował tworzenie wierszy, które oddziałują na czytelnika brzmieniem i rytmem, budując hipnotyczną, niemal senną atmosferę.
Poezja w praktyce - „Ballada z tamtej strony”
Teoretyczne założenia grupy najlepiej widać w samej twórczości. Wiersz Józefa Czechowicza Ballada z tamtej strony (pochodzący z tomu pod tym samym tytułem z 1932 roku) to kwintesencja poetyki Awangardy Lubelskiej. Utwór pozbawiony jest wielkich liter i interpunkcji, co potęguje wrażenie płynności i sennego majaku. Dominuje w nim atmosfera rozkładu, upadku i cichego oczekiwania na śmierć.
o śmierci nic już nie wiem
o czarne okna i powieki
trzepoce motylami
pachnie sośniną modrzewiem
dotyka co noc snami
zza cichej rzeki
gdzie mgła noga za nogą
wlecze się w ciemny zakąttrzyma w skrzynce niebieskawy akord
skrzynki otworzyć nie mogącżycie jest snem krótkim
mówi głos z prawej strony
życie snem krótkim
wtóruje ze smutkiem
głos lewy przyciszony
życie snem krótkim
to trzeci nieodgadnionyi wzbija się w szare niebo
mgła z nieznanego oblicza
a czas
a ziemia dziewiczao dlaczego
wzrok twój nie schodzi
z przedmiotów pod oknem leżących na stole
z godziny w której żem się rodził
ze skrzynki zamkniętej jak boleść
z umarłych rąk czechowicza