Cenzura wobec Lalki
Rosyjska cenzura znacząco wpłynęła na ostateczny kształt „Lalki”, wymuszając usunięcie fragmentów dotyczących powstania styczniowego i zsyłek na Syberię. Bolesław Prus musiał stosować zaawansowaną autocenzurę, całkowicie wymazując z obrazu Warszawy obecność zaborców. Dopiero krytyczne wydanie powieści z dwudziestolecia międzywojennego przywróciło czytelnikom oryginalny tekst bez carskich skreśleń.
Carskie cięcia w tekście
Twórcy w zaborze rosyjskim mierzyli się z bezwzględnym aparatem państwowym. Polityczna weryfikacja tekstów kończyła się często odrzuceniem całych utworów lub brutalnym kaleczeniem fabuły. W przypadku powieści Bolesława Prusa doliczono się około czterdziestu bezpośrednich ingerencji. Urzędnicy wykreślali absolutnie wszystko, co mogło budzić skojarzenia z walką o niepodległość. Z kart książki znikały wzmianki o powstaniu styczniowymZryw narodowowyzwoleńczy z 1863 roku, w którym Bolesław Prus brał czynny udział i został ranny., zsyłkach na Syberię oraz politycznej emigracji.
Prasa kontra książka
Kontrola czasopism działała nieco inaczej niż weryfikacja zwartych wydawnictw. Z tego powodu fragmenty drukowane pierwotnie w „Kurierze Codziennym” różnią się od pierwszego wydania książkowego z 1890 roku. Różnice te doskonale widać na przykładzie biografii Stanisława Wokulskiego. W wersji książkowej jego losy urywają się i od razu przechodzą do powrotu do handlu:
„Kiedy, dzieckiem będąc, łaknął wiedzy – oddano go do sklepu z restauracją. Kiedy zabijał się nocną pracą, będąc subjektem – wszyscy szydzili z niego… Kiedy nareszcie dostał się do uniwersytetu – prześladowano go porcjami, które niedawno podawał gościom. Handel – mówiono mu – to taki piękny kawałek chleba, w tak ciężkich czasach! No i wrócił do handlu…”
Tymczasem czytelnicy prasy otrzymali kluczowy akapit, który spajał życiorys bohatera i tłumaczył jego naukowy awans:
„Odetchnął dopiero na Syberii. Tam mógł pracować, tam zdobył uznanie i przyjaźń Czerskich, Czekanowskich, Dybowskich. Wrócił do kraju prawie uczonym, lecz gdy w tym kierunku szukał zajęcia, zakrzyczano go i odesłano do handlu… To taki piękny kawałek chleba, w tak ciężkich czasach! No i wrócił do handlu…”
Wymienieni w usuniętym fragmencie Jan Czerski, Aleksander Czekanowski i Benedykt Dybowski to autentyczne postaci. Byli to polscy zesłańcy po powstaniu styczniowym, którzy na Syberii zajęli się badaniami naukowymi, zyskując światowe uznanie jako wybitni przyrodnicy i geografowie.
Warszawa bez Rosjan
Prus doskonale zdawał sobie sprawę z ograniczeń narzucanych przez władze. Narzucił więc sobie rygorystyczną autocenzurę. Czytając powieść, można odnieść wrażenie, że w dziewiętnastowiecznej Warszawie nie było ani jednego Rosjanina. Pisarz pominął Zamek Królewski, który stanowił wtedy siedzibę władz zaborczych. Na kartach książki nie pojawia się żadna z kilkudziesięciu cerkwi prawosławnych, nie ma też słowa o brutalnej rusyfikacji.
Aby przemycić treści patriotyczne i budować świadomość narodową, autor posługiwał się mową ezopowąSposób formułowania wypowiedzi, w którym prawdziwy sens ukryty jest pod warstwą aluzji, metafor i niedopowiedzeń.. Zamiast pisać wprost o udziale Wokulskiego w walce zbrojnej, Prus wspominał, że bohater „gotował piwo, które do dziś pijemy” lub że miał „odmrożone ręce”.
Odzyskanie pełnego tekstu
Przez ponad ćwierć wieku powieść funkcjonowała w świadomości czytelników w formie okaleczonej przez carskich urzędników. Zmiana nadeszła dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. W 1935 roku historyk literatury Zygmunt Szweykowski przygotował krytyczne opracowanie tekstu. Usunął zniekształcenia cenzuralne, przywrócił wykreślone fragmenty i zaktualizował drobne archaizmy gramatyczne. To właśnie ta zrekonstruowana wersja, wolna od carskich cięć, jest czytana do dzisiaj.