Julian Ochocki - idealista naukowy
Julian Ochocki to czołowy reprezentant scjentyzmu w „Lalce”, który całkowicie podporządkowuje swoje życie marzeniu o skonstruowaniu maszyny latającej. Młody arystokrata przypomina Stanisławowi Wokulskiemu jego własne, utracone ideały z czasów młodości. Bohater odrzuca konwenanse swojej sfery i poszukiwania idealnej żony na rzecz pracy w laboratorium.
Spis treści
Wizjoner z arystokratycznym rodowodem
Bolesław Prus wprowadza tę postać do powieści, kreśląc bardzo wyrazisty portret:
„Młody człowiek nie dosięgnął jeszcze lat trzydziestu i rzeczywiście odznaczał się niezwykłą fizjonomią. Zdawało się, że ma rysy Napoleona Pierwszego, przysłonięte jakimś obłokiem marzycielstwa”.
Ochocki to postać nietypowa na tle warszawskiej arystokracjiNajwyższa warstwa społeczna, w „Lalce” ukazywana jako zdegenerowana, bierna i skupiona na rozrywkach.. Ma na swoim koncie realne sukcesy, takie jak ulepszenie mikroskopu czy budowa lampy elektrycznej. Jego ambicje sięgają jednak znacznie wyżej. Całą energię skupia na jednym, monumentalnym celu – wynalezieniu maszyny latającej. Ta idea całkowicie pochłania jego myśli, czyniąc z niego klasycznego idealistę naukowego.
Marzenie Ochockiego o maszynie latającej lżejszej od powietrza idealnie wpisuje się w ducha epoki. Koniec XIX wieku to czas intensywnych prób podboju nieba. Zaledwie kilka lat po publikacji „Lalki” Otto Lilienthal zaczął eksperymenty z lotniami, a wkrótce potem bracia Wright zbudowali pierwszy samolot. Prus uczynił z Ochockiego wizjonera wyprzedzającego swoje czasy.
Bratnia dusza Wokulskiego
Relacja ze Stanisławem Wokulskim opiera się na głębokim, wzajemnym zrozumieniu. Kupiec widzi w młodym wynalazcy samego siebie sprzed lat. Wokulski porzucił uniwersytet i badania dla miłości oraz pomnażania majątku. Ochocki idzie odwrotną drogą – poświęca wszystko nauce. Kiedy Wokulski upewnia się, że młody człowiek nie zamierza oświadczać się Izabeli Łęckiej, obdarza go szczerą sympatią. Finał tej relacji ma wymiar symboliczny. Wokulski w swoim testamencie przekazuje Ochockiemu ogromną sumę na kontynuację badań.
Odrzucenie salonowych konwenansów
Ochocki nie pasuje do salonowego życia. Nie interesują go flirty, intrygi ani małżeństwo z rozsądku. Podczas spaceru w Łazienkach wyznaje Wokulskiemu, że przeżył już kilka miłosnych rozczarowań. Szuka kobiety o podobnych horyzontach, partnerki gotowej spędzać z nim całe dnie w laboratorium. Warszawskie salony nie oferują mu takich kandydatek. Jego frustrację i determinację najlepiej oddają słowa:
„Co mnie żeniaczka, kobiety, a nawet mikroskopy, stosy i lampy elektryczne? Oszaleję albo… przypnę ludzkości skrzydła…”
Chłodny analityk rzeczywistości
Mimo wyobcowania, młody wynalazca cieszy się powszechną sympatią. Jako reprezentant scjentyzmuPogląd filozoficzny uznający, że prawdziwą i uzasadnioną wiedzę o rzeczywistości dostarczają jedynie nauki przyrodnicze., potrafi chłodno i racjonalnie analizować otoczenie. Stawia trafne diagnozy społeczne. Szybko i bezbłędnie ocenia pustkę wewnętrzną Starskiego. Z drugiej strony potrafi docenić geniusz i energię Wokulskiego, widząc w nim człowieka czynu, a nie tylko dorobkiewicza. Ochocki to wnikliwy obserwator, który patrzy na świat przez pryzmat logiki i użyteczności.